Powrocilismy wiec samodzielnie na miejscowy bazar, tym razem glebiej zapuszczajac sie w jego zakamarki. Pozytek z tego taki, ze kupilismy w koncu wszystkie zaplanowane suveniry :) Mam wrazenie, ze tam gdzie robilismy zakupy nikt z turystow sie nie zapuszcza, bo sprzedawcy przygladali sie nam jak kosmitom - ale bylo bardzo milo i cenowo obustronnie satysfakcjonujaco. Wrocilismy spacerem przygladajac sie widokowi jaki roztacza sie z mostu na "Perfumowa rzeke", ktora wczoraj plywalismy. Po spacerze poszlismy na piwo, szukajac jakiegos ciekawego miejsca - niestety tylko po to, zeby utwierdzic sie w przekonaniu, ze mielismy ogromne szczescie juz na poczatku pobytu w Hue znajdujac "nasza" restauracje.
Wszedzie na okolo jest znacznie drozej - fakt, "Miss Roo " nie rzuca na kolana wystrojem i lokalizacja, ale w koncu nie to ma dla nas znaczenie w publicznym zakladzie zywienia :) - zarcie dobre, ceny niskie, obsluga wesola i sympatyczna.
W restauracji, w ktorej teraz dla odmiany zakotwiczylismy odbywa sie zjazd amerykanskich weteranow wiadomej wojny. Kilku starszych panow postanowilo zrobic sobie sentymentalna podroz, a teraz siedzi nad piwem i snuje glosno swoje wojenne wspomnienia.
Nalezy zwrocic uwage, ze budownictwo mieszkaniowe tutaj zaklada pewien istotny aspekt funkcjonalny - skuter musi sie dac wprowadzic do salonu. Kazdy dom ma maly podjaz pozwalajacy na zaparkowanie w pokoju jednoslada - niecodziennie dla nas wygladaja domy szykujacych sie do snu Wietnamczykow, ktorzy obok sofy i telewizora maja postawiony skuter. Wynika to oczywiscie z faktu, ze to urzadzenie stanowi istotny skladnik majatku, a po za tym nie ma tu kultury budowania garazy obok domow.
Na kazdej ulicy funkcjonuja polowe warsztaty naprawy skuerow / elektrycznych rowerow (rowniez tutaj popularnych) / rowerow - panowie z wozkami pelnymi narzedzi, bedacy w stanie naprawic wszystko, albo chociaz zrobic tak zebys o wlasnych silach dowlokl sie sam do normalnego warsztatu.
W czasie rowerowej wycieczki nad morze troche martwilem sie, co zrobic, gdyby ktorys z rowerow nam sie zepsul - odpowiedz dostalem jak wracalismy: Brytyjka zlapala gume - w ciagu minuty znalazl sie zespol mechanikow rowerowych, ktorzy za drobna oplata naprawili problem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz