sobota, 21 kwietnia 2012

Wreszcie zwiedzimy stolice Socjalistycznej Republiki Wietnamu

W nocy zamknelismy petle - wrocilismy do punktu startu naszej przygody: Ha Noi. A to oznacza jej nieuchronnie nadchodzacy koniec. Ale zanim on nastapi mamy jeszcze przed soba dwa dni zwiedzania.

Nocna podroz wymagala odespania - pociagnelismy jak nigdy tutaj prawie do 9:00. Spalo sie bardzo dobrze - klimatyzacja nie byla konieczna, chlod nocy byl wystarczajacy.

Asia zadowolona, bo na sniadanie wreszcie dostala swoja ulubiona wietnamska kawe, przygotowana na sposob w jaki jej najbardziej smakuje.
Ja zdecydowalem sie tradycyjnie na poranna zupe Pho - wiec caly tors koszuli mam w kropki - mimo pewnych doswiadczen z tym posilkiem, nadal poziom zrecznosci wymagany podczas jego spozywania, przekracza widac moje umiejetnosci. Zupa jedzona paleczkami - ale teraz doskonale wiem jak sie ja robi :)

Pierwszy raz jak normalni turysci mozemy wrocic po sniadaniu do pokoju, chwile odpoczac, spokojnie przygotowac sprzet, a nie jak dotychczas gonic niedopijajac kawy na zwiedzanie :)

Dzisiaj trasa spacerowa po Ha Noi - wszystko osiaganlne w zakresie pieszej wedrowki - wg mapy w sumie 3,5 km. Pogoda do turystyki miejskiej optymalna - max. 25 st. C i pochmurno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz