wtorek, 17 kwietnia 2012

Drugi wieczor w Hoi An

To byl dlugi dzien, ktory mimo wszystko minal bardzo szybko :) Wieczorem (mimo, ze staralismy sie troche odpoczac po poludniu, w hotelu) tylko pozaiczny glod zmotywowal nas do ponownego wyjscia na miasto.
Spotkalo nas rozczarowanie - w naszej ulubionej knajpie - Sao Mai - niestety byla wieksza wycieczka i nikt z obslugi nie raczyl sie nami zainteresowac. Po 10 min. bezowocnego oczekiwania poszlismy gdzie indziej. Gdzie indziej nie bylo juz tak smacznie - sprobowalem wreszcie ryby w lisciach banana. Po kolacji jeszcze poszlismy w inne miejsce na nabrzerze na drinka przed spaniem. Asie denerwowaly troche biegajace tam karaluchy wielkosci malych czolgow, ale nami sie one nie intersowaly - generalnie bylo to calkiem fajne miejsce. Potem zrobilismy jeszcze zakupy lokalnych slodyczy i napojow, i powleklismy sie do hotelu.

Nie obszylismy sie - byl taki plan; ja chcialem przywiezc sobie garnitur, a Asia bluzki, ale nie znalezlismy juz czasu na wybieranie krawcow, zeby nasze pomysly zrealizowac. Tym bardziej, ze wymagalo by to rowniez poswiecania go na przymiarki.
Zalu z tego powodu jednak nie czujemy - przynajmniej poswiecalismy ten czas na zobaczenie kilku ciekawych rzeczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz