środa, 18 kwietnia 2012

W drodze do Hue

W hotelu troche odzipnelismy, z nudow zwiedzilismy caly osrodek jeszcze raz. Punkt 13:30 zjawil sie po nas pan, ktory podrzucil nas do hotelu, gdzie oczekiwac mielismy autobusu do Hue. Przyjechal po 15 min. - co wybredniejsze gusta moglby oczywiscie razic swoim brudem, ale mnie zadowala fakt, ze mam siedzace, a klima dziala dosc sprawnie. Nie ma oblozenia - raptem jedna trzecia miejsc zajetych. Bedziemy jechac 4 godz., wiec jest czas zeby pospac troche. Lapy pieka zywym ogniem - tak jak Asia nogi, tak ja spalilem je sobie na rowerze.

Jedziemy przez Danang, bo to po trasie, wiec mozemy blizej przyjrzec sie gigantycznym hotel wyrastajacym jeden obok drugiego na brzegu morza. Ciekawe czy spodziewaja sie, ze beda mieli w nich oblozenie..

W Wietnamie bardzo popularne sa rozmaite karciane gry - stad wszedzi spotykamy porozrzucane karty.

Widzac przesuwajace sie za oknem widoki miasta, utwierdzamy sie w przekonaniu, ze Danang powstaje juz jako miasto na modle zachodnia.

Patrzac na naszych miejscowych wspolpasazerow mozna powiedziec, ze kazdy podruzujacy Wietnamczyk, to samodzielne przedsiebiorstwo transportowe - objuczony nieodlacznymi oklejonymi kartonami, worami i torbami. Potem caly ten majdan upychaja na okolo zostawiajac tylko niewielka przestrzen dla siebie :)

Piwa ktorych tu do tej pory probowalem:
Bia Ha Noi
Larue
Tiger
W smaku do siebie wszystkie podobne - malo zdecydowane, rozwodnione, bez wiekszej goryczy - maja jednak ta zalete, ze dobrze zmrozone, swietnie orzezwiaja! :)

Po drodze do Hue zlapala nas burza, ktora zeszla z gor - na szczescie nic groznego.

Na mapie odleglosc z Danang do Hoi An jest taka sama jak Danang do Hue. Ta pierwsza pokonuje sie w godzine, ta druga w cztery. Zastanawialem sie gdzie tkwi zagadka, do czasu jak zobaczylem droge, ktora musielismy pokonac gory (te od burzy) - serpentyny wykute w zboczach.

Z drogami w Wietnamie to jednak jest lepiej niz w Polsce - maja wiecej odcinkow autostrad. Fakt nawierzchnie nie pierwszej jakosci, ale oni zadko jezdza szybko.

W jednej z licznych po drodze wiosek zobaczylismy pierwszy tutaj kosciol - niewielki budynek w neogotyckim stylu, pomalowany na zolto i tak jak wszystkie starsze budynki tutaj pokryty grzybem...Widac w tej wiosce mieszka mniejszosc chrzescijanska.

W koncu po 3 godz. 30 min. dotarlismy do hotelu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz