czwartek, 19 kwietnia 2012

Poranek w Hue

Spalem najslabiej jak do tej pory. Asia mowi, ze widac po mnie, ze kiepsko sypiam, bo zarost (ktorego nie gole od przyjazdu) mam mniej wiecej taki jak po 3 dniach w Warszawie. Najpierw przeszkadzala mi klima, wiec ja w srodku nocy wylaczylem, potem przeszkadzal mi brak klimy, wiec nad ranem otworzylem okno. Wtedy dopiero udalo mi sie zdrzemnac. Mimo, ze jak wczesniej pisalem mieszkamy w centrum, to odglosy miasta inne niz by sie czlowiek spodziewal :) Spiewaja ptaki, szczekaja psy, gdacza kury, pieja koguty, dopiero gdzies w oddali slychach pociag. Ciaglego halasu komunikacji nie ma wcale - periodycznie zawarczy skuter.
Po sniadaniu zaczynamy zwiedzanie miasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz