piątek, 20 kwietnia 2012

Koczujemy w hotelu

Do opuszczeniu Hue zostalo nam 7 godzin. Juz rano, zaraz przed sniadaniem, wymeldowalismy sie oficjalnie z hotelu - kurs gotowania konczyl sie po 12.00, wiec nie wyrobilibysmy sie w dobie hotelowej. Graty zlozylismy na recepcji, uprzedzajac, ze beda mieli nas na karku do wieczora - niestety, ze wzgledu na pelne oblozenie, nie bylo szans na przedluzenie doby hotelowej.

A teraz, po powrocie ze szkolenia kulinarnego, z nudow kwitniemy w lobby planujac dalsze posuniecia w celu urozmaicenia sobie dnia. Wazne, ze poja nas tu woda, jest klima i lazienka oraz wygodne sofy. Zwiedzac juz nie ma czego, snuc sie bez celu po miescie w tym zarze bylo by nieodpowiedzialne - szkoda, ze nie mamy innego polaczenia, bo w ten sposob tracimy pol dnia na bezmyslne zabijanie czasu, ale co zrobic...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz