piątek, 13 kwietnia 2012

W drodze nad morze

Wreszcie zapakowalismy sie do busa i jedziemy nad morze. Na razie pogoda jak wczoraj - cieplo, wilgotno i niebo calkowicie zasnute chmurami.

Ciekawe, ze mimo bardzo intensywnego ruchu ulicznego, ktory oparty jest tylko na jednej zasadzie: jedziesz tak, zeby inni tez mogli jechac, zarysowanych, albo tym bardziej poobtlukiwanych aut prawie nie ma.

Po godzinie wreszcie opuscilismy Ha Noi - obylo sie tym razem bez stania w korkach. Po drodze mijamy wielkie fabryki - m.in. Canona, Panasonica (pewnie moje sluchawki wrocily do swojego miesjca urodzenia :)

Wietnamski socjalizm to bardzo ciekawy eksperyment. Ho Szi Min zapewne w grobie sie przewrca na mysl, co jego rodacy uczynili z jego dorobkiem politycznym, ale obecnie Wietnamczycy nadal bardzo entuzjastycznie traktuja go - swietnie sprzedaje sie jako atrakcja turystyczna. Socjalizm nie utrudnia zycia gospodarczego kraju - prywatna inicjatywa rozwija sie spontanicznie i na szeroka skale, tak samo jak wielkie koncerny zagraniczne. Mimo to system stara sie byc widoczny wszedzie - na kazdej ulicy budynki obwieszone sa szczekaczkami, z ktorych co rano plynie polityczny belkot (ktorego jednak mieszkancy w ogole nie zauwazaja), na ulicach bardzo duzo milicji i wojska - obie sluzby ciesza sie naleznym szacunkiem, a patrzac na samochody jakimi poruszaja sie ich funkcjonariusze widac, ze sa to lukratywne posady.
Socjalistyczna symbolika widocznie swietnie podnosi sprzedaz, bo wszedzie mozna dostac czapeczki, koszulki i inne gadzety z zolta gwiazda na czerwonym tle (flaga Wietnamu).

Przerwa w podrozy w regionalnym "instytucie pamiatek" - trzeba nakrecac lokalna gospodarke. Ceny dokladnie takie jak na Stadionie Dziesieciolecia :) Na razie nie kupujemy jednak suvenirow-ale przynajmniej wiemy co ciekawego mazna nabyc. Piweczko i dalej w droge!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz