Samolot pelny. Znowu pod gejtem zapakowali nas do autobusu, tylko po to zebysmy sie nie petali po plycie lotniska, bo maszyna stala zaraz obok. Ludzie tlumnie rzucili sie do samolotu - zasadniczo nie baczac na innych. Wsrod podroznych kilku mnichow buddyjskich - sympatycznie usmiechaja sie do nas, ale w koncu nie wiem czy tak jak w Tajlandii tez sa niedotykalscy.
Caly poczestunek to butelka wody mineralnej - liczylem chociaz na dzin z tonikiem :)
Trase (Hanoi - Hue / Danang) ktora kilka dni temu pokonywalismy nocny pociagiem przez 19 godzin, tym razem zrobimy w odwrotna strone w 1 godzine i 10 minut. Co ciekawe cena obu polaczen jest zblizona. Dlaczego wiec tluklismy sie przez prawie dobe koleja, mogac za te same pieniadze przeskoczyc ten odcinek w 1,5 godziny (powiedzmy troche wiecej liczac formalnosci lotniskowe)? Dla przygody i widokow - w koncu nie czesto jezdzimy nocnymi pociagami po Wietnamie! :)
Zasypiam. Mysz zrobila to juz wczesniej. Lot dzieki temu minal w mgnieniu oka. Budzimy sie zeby zobaczy wlasnie burze wysoko w chmurach - widowisko niesamowite: wyladowania miedzy chmurami przeskakuja jak w kalejdoskopie!
Zarty sie skonczyly gdy wlecielismy w sam srodek tej burzy - trzeslo niemilosiernie - pierwszy raz cos takiego spotkalo mnie w powietrzu i powiem szczerze, wcale nie bylo mi do smiechu. Samolotem rzucalo jak zabawka Wicia, a w koncu to duza, ciezka maszyna. Kilkoro pasazerow dosc emocjonalnie podeszlo do sytuacji, glosno wyrazajac swoje odczucia.
Wyladowalismy - to byl najkrotszy, a zarazem najciezszy lot w moim zyciu! Na koniec jeszcze przyziemilismy tak gwaltownie, ze malo goleni nie polamalo. Zdecydowanie wole pociag...
Zawsze powtarzam, ze nie jest to normalne - cos co zrobione jest ze stali i wazy kilkaset ton, a nie macha skrzydlami nie powinno latac!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz