sobota, 14 kwietnia 2012

Wieczor w Cat Ba

Po doprowadzeniu sie do porzadku i krotkiej drzemce w hotelu poszlismy na miasto na kolacje i po zakupy. Miasto to w tym przypadku bardzo gornolotne okreslenie. Cat Ba to nadmorska wioska hoteli, wybudowana na ksztalt wielu innych tego typu miejsc w Azji - szeroki deptak nad brzegiem morza, szereg hoteli oddzielony od morza ulica, wzdluz ktorej ciagna sie knajpy z cenami dla turystow. Dlatego swieca zupelnymi pustkami. Dopiero idac daleko za rzad hoteli dla turystow, znalezlismy knajpe, w ktorej w ogole cos sie dzialo. Okazalo sie, ze piwo jest w niej w przystepnej cenie, wiec postanowilismy zostac w niej na kolacje. Czekajac na zlozone zamowienie zobaczylismy naszych wspoltowarzyszy podrozy, wiec nie bylo innego wyjscia i zasiedlismy do wspolnej biesiady. Tym razem ilosc zuzytego alkoholu pozwolila mi na rozwiniecie moich zdolnosci lingwistycznych i sprawilo mi duza frajde prowadzenie z nimi rozmowy. Jedzenie okazalo sie poprawne, ale nic wiecej. Zamowilismy smazony makaron ryzowy z kurczakiem - kluski wygladaly jak z chinskich zupek blyskawicznych. Naszych zagranicznych znajomych fascynuje polska kuchnia - okazalo sie, ze znaja i bardzo lubia pierogi. Po kolacji udalismy sie na poszukiwanie innego lokalu. Przewodnik powiedzial nam, ze na koncu miejscowosci, na przeciwko bazaru jest knajpa z lokalnymm piwem, znacznie tanszym niz ogolnokrajowe gatunki. Znalezlismy ja - jak sie mozna bylo spodziewac, okazala sie mordownia dla autochtonow - i po dlugich targach o cene zamowilismy produkt lokalnego browaru. Dobrze, ze w przeliczeniu na zlotowki kosztowal tylko 1,5 PLN za 0,5 l kufel, bo z piwem mialo to tyle wspolnego, ze bylo gazowane i w kolorze slomkowym... Po tym eksperymencie postanowilismy wrocic do hotelu, po drodze robiac zakupy. Tutaj placenie w USD to bardzo zly pomysl - w sklepie probowano mi wmowic, ze obowiazuje kurs 1USD=10 tys. (w Ha Noi kosztowal dwa razy tyle!). Zrezygnowalem wiec z czesci zakupow i zaplacilem reszta miejscowej waluty. Niezadowolony wrocilem do hotelu i zaraz ide spac, bo jutro znowu o 7.30 wyruszamy na morze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz